wtorek, 25 lutego 2014

"Dziki" obrus

Obrus z dzikiem, to mój autorski pomysł. Zaprojektowałam go sama, schemat góry też mojego autorstwa. Dół "ściągnęłam" z serwety z gazetki. Jest bardzo obfity (ten sam błąd co przy sukience różowo niebieskiej) dlatego trudno go napiąć w normalny sposób. I na to znalazłam metodę - piorę, usztywniam i mokry kładę na ławę. Góra z dzikiem ładnie rozprostowuje się przybierając idealnie kształt stołu, a "zwis" pięknie się układa pod własnym ciężarem. W planach jest jeszcze firanka do kompletu (w technice koronki filetowej), ale jakoś nie mogę się zabrać :-)

Skończyłam ubranka dla dzidziusia do sesji noworodkowej. Wyszły całkiem, całkiem. W każdym razie ja jestem zadowolona.  Narazie nie wklejam, bo jeszcze przyszła mama nie widziała. Mam nadzieję, że pozwoli wstawić zdjęcia przebranek na malutkiej modelce. 

piątek, 21 lutego 2014

"Kwadratowa" akcja



Dziewczyny  z facebookowej grupy szydełkowej zorganizowały akcję na szczytny cel pod nazwą OTULAMY SERCE ALICJI Trzeba wykonać kwadrat o boku 30cm na szydełku gr 4 w dowolnym kolorze i przesłać poczta na podany adres. One zszyją to w koc (bądź koce) i wystawią na  aukcję. Dochód zostanie przeznaczony na ratowanie serduszka malutkiej dziewczynki. Z chęcią przyłączyłam się do tego, spod mojej ręki wyszły te oto 3 kwadraty. Zachęcam wszystkich odwiedzających mojego bloga a potrafiących szydełkować aby również wzięli udział w tym przedsięwzięciu. To niewiele roboty, można wykorzystać resztki zalegających włóczek, i równocześnie pomóc komuś w potrzebie.

P. S. Kiedy ktoś zacznie komentować moje posty? :-)





"Sztuka" użytkowa

W dzisiejszym poście zamieszczam zdjęcia "śpiworków" na chusteczki higieniczne. Ten z kwiatuszkami powstawał bardzo długo, gdyż w pewnym momencie straciłam do niego serce. Tak to już ze mną jest. Nie to żebym się poddawała przez byle potknięcie, ale tak już mam, że jak do czegoś (lub kogoś) stracę przekonanie to idzie mi to topornie i schodzi długo. Ale dość filozofowania. Pudełeczko, a raczej pokrowiec na nie, jednak powstało. Trudność polegała na tym, że bardzo ciężko było przyszyć wykrochmalone na sztywno kwiatki. Na szczęście dałam radę. Drugi "chustecznik" powstał z resztek włóczki po "kocie polnym" plus odrobina starej czerwonej sznurkowej włóczki specjalnie do mojego biura, które urządzone jest w tych właśnie kolorach.

Obiecałam, że zamieszczę dalszy ciąg zmagań z koronką irlandzką, niestety sprawa chwilowo zeszła na dalszy plan, bo:
  1.  Robię serwetę na drutach, z którą skończyć muszę przed świętami. Na szczęście zostało niewiele.         Napewno się pochwalę.
  2. Muszę  zrobić ubranko dla dzidziusia do sesji noworodkowej dla kuzynki. Trzeba się spieszyć, bo malutka przyjdzie na świat za ok 3 tygodnie. Niby to dużo, ale różnie to bywa.
  3. Dla powyższego dzidziusia zaplanowałam dziergany prezent. Też by pasowało szybko.
  4. Strasznie spodobała mi się serwetka z łabędziami i na pewno ją zrobię. Jak będzie kiedy :-)
  5. Pasowałoby mojej Asi jakiś fajny komplecik na Święta uczynić

poniedziałek, 17 lutego 2014

Szydełkowa sukieneczka

 Kreacja weselna mojej córci. Projekt mój, wykonanie  moje. Inspiracją była różowa tiulowa halka (trochę prześwituje spod spódniczki). W zamierzeniu spódnica nie miała być aż taka obfita. Wzór zaczerpnęłam z jakiejś serwetki, zaczęłam od zbyt wielu motywów, a potem szkoda mi było tego pruć. W końcowym stadium okrążenie schodziło jakieś 2 wieczory, ale opłacało się. Do tego zrobiłam opaskę z wypchaną kokardą widoczną na zdjęciu. Spódniczka i rękawki zamiast wykończeniowych pikotków mają drobne koraliczki.

Poniżej torebeczka do kompletu

piątek, 14 lutego 2014

Gutek

Truteń to ma klawe życie... Dzięki Madzia za zdjęcie, powiedz Zosieńce, że ciotka postara się dorobić dziewczynę dla tego lenia :-)

Przygoda z koronką irlandzką

Od kiedy tylko ujrzałam koronkę irlandzką od razu się w niej zakochałam bez pamięci. Najpierw nie wiedziałam, jak to się nazywa, potem jak to się robi, a następnie doszłam do wniosku, że nie święci garnki lepią i postanowiłam, że zrobię mojej córci sukienkę na komers. Pomysł szalony, bo miała to być pierwsza moja robota tą techniką. Wymyśliłyśmy z Olą, że będzie to góra koronkowa, a dół doszywany z tiulu. Czasu dużo, więc w razie porażki coś jeszcze zdążymy kupić...
Odwiedziłam pasmanterię i po dosyć długim zastanowieniu wybrałam te kolory:

Potem przez kilka ładnych wieczorów nawyrabiałam różnych elementów. W tym czasie w głowie już krystalizował się projekt. Że, z racji zawodu, posiadam dość rozwinięty zmysł wyobraźni przestrzennej, wiedziałam już jak to będzie wyglądać. W końcu rozpoczęło się mierzenie osoby, potem wykrój i elementy w postaci różnorakich  kwiatuszków listków i innych wygibasków zostały przyszpilone do płyt polistyrenu ekspandowanego EPS100 potocznie zwanego styropianem :-)
Teraz dopiero zaczął się hardcore. Musiałam nauczyć się zupełnie innego trzymania szydełka. 
Dzięki Panie za Youtube i niesamowite Rosjanki w filmikach. Na szczęście po pewnym czasie doszłam do wprawy. Tak się zapamiętałam w tej robocie, że kiedy już położyłam się spać, przez całą noc "szydełkowałam" we śnie. :-)



W następnym poście opiszę dalszy ciąg zmagań i przeciwności losu jakie na swej drodze napotkałam.



czwartek, 13 lutego 2014

kotek



A oto kot polny. Czapka i komin z włóczki puchatek. Robiłam także wersję rudą dla siostrzenicy.

środa, 12 lutego 2014

komentarze

Pech. Właśnie odkryłam, że dodawanie komentarzy jest wielce utrudnone. Wyłączyłam weryfikację obrazkową. Po co to komu. Tak jak mówiłam dopiero się uczę.

Sutaszowy naszyjnik zrobiony dla siostry

wtorek, 11 lutego 2014

Komplecik dziecięcy



A oto moja osobista Asiowa w kompleciku, który wydziergałam specjalnie na jakąś tam okazję (nie pamiętam na jaką). Zdjęcia pochodzą sprzed ok 3,5 roku, a przypomniałam sobie o tych ciuszkach, kiedy przekazywałam kuzynce tzw wory z ubrankami dla dzidziusia, którego się spodziewa. Fason w całości wymyślony przeze mnie i  robiony na tzw "oko". Wykorzystałm wzór "pawie oczka" z babcinej książki. Pamiętam, że nie mogłam się zdecydować jakiego koloru buciczki, więc zrobiłam dwie pary. Na zdjęciach Asia dumnie prezentuje po jednym buciku z każdego koloru.

Stroiki świąteczne


Co prawda już po Świętach i rzeczone stroiki posłużyły już jakiś czas temu za podpałkę do kominka (oczywiście za wyjątkiem ozdób), ale się pochwalę :-)

Komplet obrusów z elementów


A to moje, stosunkowo niedawne dzieło Obrus na duży stół i obrusik na ławę do kompletu

Pierwszy obrus

Idąc za ciosem - wstawiam zdjęcie mojego pierwszego większego obrusu. Robiłam go ze dwa lata temu z kwadratów. Jak widać bardzo "gęsto" a obrus duży. Mrówcza robota, ale warto było. Jako ciekawostkę dodam, że modyfikacji uległ kolor. W zamierzeniu miał to być ecru, niestety dokupione w trakcie roboty nici (maxi) miały inny odcień (okazało się, że zmienił się producent). Na moje nieszczęście okazało się to już po zakończeniu roboty w dziennym świetle (robię głównie wieczorami przy lampce, wtedy nie było róznicy). Wyprałam kilka razy w 60 st i jest biały:-)

poniedziałek, 10 lutego 2014

Początek

To początek mojej przygody z blogowaniem. Nie mam pojęcia, czy na dłużej, czy na chwilę, zobaczymy. Często czytam różne blogi robótkowe, podziwiam piękne rzeczy wykonywane przez dziewczyny (głównie) i postanowiłam spróbować zostać członkiem społeczności robótkowiczek.  Chcę także pochwalić się moimi wytworami, poczytać fachowych uwag na ich temat, podzielić się swoim doświadczeniem.